W oparach absurdu. Odcinek I. Wody opadowe.

with Brak komentarzy

W oparach absurdu. Odcinek I. Wody opadowe.

Wody opadowe mogą być ściekami.

Minęło sześć lat odkąd zajmuję się pozwoleniami na budowę. Na początku tej przygody wierzyłam, że musi istnieć jakaś granica absurdów, z którymi spotykam się prawie na co dzień w kontaktach z niektórymi urzędami. Już dawno straciłam tę wiarę.

Z drugiej strony dobrze, że tak ogromne pokłady wyobraźni drzemią w naszym narodzie. Szkoda tylko, że ta wyobraźnia często zatruwa życie i przeszkadza w normalnym (wydawałoby się) funkcjonowaniu obywateli, którzy chcieliby zbudować swój wymarzony dom.

Duże, piękne i nowoczesne miasto w Polsce. Pogodny poranek. Jadę do urzędu wyjaśnić kilka punktów w projekcie. Postępowanie dotyczy pozwolenia na budowę dla domu jednorodzinnego. Dzień, jak co dzień. W końcu rzadko zdarza się, aby urzędnik nie miał uwag do projektu. Na miejscu dowiaduję się, że inspektor, która prowadzi sprawę wymaga uzupełnienia informacji, dotyczącej „zagospodarowania czystych wód opadowych na terenie nieruchomości“. Tłumaczę i pokazuję w projekcie zapis, że wody opadowe będą odprowadzane na teren własnej nieruchomości inwestora. Być może nie zauważyła tego punktu w dokumentacji. Zauważyła. Okazuje się, że nie jest on jednak wystarczający.

I to właśnie wtedy dowiedziałam się, że wody opadowe [czyt. deszcz] niekoniecznie muszą być wodami czystymi, a w projekcie brakuje uzgodnienia z Wydziałem Ochrony Środowiska, który powinien potwierdzić, że wody te nie są ściekami.

Urzędniczka w Wydziale Ochrony Środowiska nie wierzyła w to co słyszy. Oczywiście wydział ten nie wystawia takich potwierdzeń. Pewna, że utkniemy w martwym punkcie, wracam z tą informacją do Wydziału Architektury. Jeszcze raz analizuję po drodze całą sytuację:

  • informacja pisemna o tym, że wody opadowe nie są ściekami musi znaleźć sie w projekcie,
  • Wydział Architektury wymaga takiego potwierdzenia z Wydziału Ochrony Środowiska,
  • Wydział Ochrony Środowiska nie wystawia dokumentu z taką opinią i pierwszy raz słyszy, aby ktoś żądał tego typu informacji.

 

Na szczęście, pani inspektor w Wydziale Architektury oznajmia, że wystarczy do projektu załączyć pisemną informację o tym, że „w rozmowie z Wydziałem Ochrony Środowiska uzgodniono, iż wody opadowe są wodami czystymi, a nie ściekami“.

Niewiarygodne!